Niedziela Palmowa w ludowej tradycji.

Niedziela Palmowa w ludowej tradycji.

25 Mar, 2015

Szósta niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Palmową, wierzbną, kwietną czyli Niedzielą Męki Pańskiej i rozpoczyna obchody Wielkiego Tygodnia. Dominica palmarum obchodzona jest na pamiątkę triumfalnego wjazdu Jezusa do Jerozolimy. Jest jednocześnie zapowiedzią męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa – świąt wielkanocnych.

Dawniej w okresie Wielkiego Postu w Niedzielę Palmową, podobnie jak dziś święcono palmy. Poświęconej palmie przypisywano zbawienne właściwości. Połknięcie pączka wierzbowego przynosiło zdrowie, aby zwierzęta nie chorowały, gospodarz wypędzał je pierwszy raz w pole z palmą w ręku.

Tradycją Niedzieli Palmowej była procesja z Jezuskiem Palmowym. Obecnie w Polsce  zachowana jest w niewielu miejscowościach. Na osiołku wożono figurę Jezusa, za którą podążał tłum.

Aż do reformy Kościoła katolickiego z 1955 r. istniał zwyczaj, że celebrans wychodził w Niedzielę Palmową przed kościół, a bramę świątyni zamykano. Kapłan uderzał w nią krzyżem trzykrotnie, wtedy dopiero brama otwierała się i kapłan z uczestnikami procesji wchodzili do kościoła, aby odprawić mszę świętą. Symbol ten miał wiernym przypominać, że zamknięte niebo zostało otwarte dzięki zasłudze krzyżowej śmierci Chrystusa. Obecnie kapłan w Niedzielę Palmową nie przywdziewa szat pokutnych, fioletowych, jak to było w zwyczaju do niedawna, ale czerwone. Procesja zaś ma charakter triumfalny. Akcentują to m.in. pieśni, które śpiewa się w czasie rozdawania palm i procesji.

Dawnym, ale nadal żywym zwyczajem szczególnie w gminie Zielonki są pucheroki. Poubierani w wysokie czapy ozdobione kolorową bibułką i usmarowane sadzą dzieci, wygłaszają zabawne oracje i zbierają do koszyków jajka i smakołyki. Ambicją każdego pucheroka było mieć jak najdłuższą pucherę. Kiedyś zwyczaj chodzenia po pucherach występował tylko w Zielonkach. Później rozszerzył się i przeszedł do innych wsi parafii zieloneckich. Początki tego zwyczaju są dość odległe. Pucherokami byli najprawdopodobniej krakowscy studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego czyli żacy, przybywający do Zielonek jako ministranci z księżmi z parafii św. Anny w Krakowie.