Strój krakowski: przepustka do historii

Strój krakowski: przepustka do historii

9 Mar, 2017

Jak dziarski, zawadiacki i pełen fantazji jest lud krakowski, równie barwny i pełen fantazji jest strój krakowski… Zdystansowawszy wszystkie inne regionalne polskie przyodziewy stał się strojem narodowym. Przybiera go nie tylko gmin, ale i europejscy dostojnicy najwyższej rangi. I nie zdarzyło się, by komuś nie było do twarzy w pawich piórach.

Dziewczęta noszą jaskrawe, o żywych kolorach spódnice – zielone, szafirowe, białe – w czerwone kwiaty, suto marszczone. Z przodu biały, koronkowy, aplikowany fartuszek; bluzka biała o rękawach szerokich, długich; gorseciki aksamitne – wiśniowe, szafirowe, czarne – bogato wyszywane złotem, koralikami i cekinami. Sznurowane buciki uzupełniają strój, a w tańcu dziewczyna wygląda jak motyl… Strój chłopaka jest niemniej bogaty i barwny. Granatowe kierezyje suto wyszywane czerwienią, szeroki czerwony kołnierz, wzorzyście wyszyty cekinami opada na ramiona i plecy; koszula biała, pod szyją związana czerwoną tasiemką; szeroki skórzany pas gęsto nabijany ćwiekami, z mnóstwem dźwięczących przy każdym ruchu mosiężnych kółek; spodnie jasne, pasiaste, wpuszczane w czarne ze stalowymi podkówkami buty. Na głowie krakuska okolona czarnym barankiem, z fantazją zsunięta na bakier. No i wreszcie pawie pióro, lub cały pęk tych piór, grających i migoczących w tańcu wszystkimi kolorami tęczy”.

Pierwszym dostojnikiem z wysokiej półki, który publicznie wystąpił w stroju krakowskim, był – po bitwie pod Racławicami w marcu 1794 roku – gen. Tadeusz Kościuszko, zwany odtąd “Naczelnikiem w sukmanie”. Jego portret w chłopskiej, ale noszonej ze szlachecką fantazją przyodziewie szybko trafił na wszystkie kontynenty; ze szczególnym szacunkiem odnoszono się do niego w waszyngtońskim Białym Domu i West Point. Drugim był Wielki Książę Konstanty, brat cara. Choć żonaty z księżną łowicką, nie uległ nigdy jej pasiastym gustom i kazał się sportretować w stroju krakowskim. Prawdziwy zachwyt wywoływał niezmiennie ów strój u cesarza Austro-Węgier Franciszka Józefa I. Monarcha kochał zwłaszcza krakusów na koniach, czyli słynną banderię, która w pełnej gali sukmanowo-rogatywkowej towarzyszyła cesarzowi w czasie jego przejazdu przez krakowskie Błonia we wrześniu 1881 roku, a ćwierć wieku później defilowała przed nim na wiedeńskim Ringu podczas uroczystości z okazji 60 rocznicy wstąpienia FJ I na tron.

Franciszek Józef nigdy – nie chcąc wpędzić w kompleksy inne ludy czarno-żółtej monarchii – nie uległ pokusie sportretowania się w stroju krakowskim. Znalazł się w nim dzięki wiernym krakowskim malarzom-apologetom, z czego był wyraźnie zadowolony. Ostatnim malującym Cesarza (z pamięci) w kierezyji i pasiastych spodniach jest krakowski artysta Andrzej Kowalczyk, na co dzień ilustrator dziejów królestwa Danii.

W stroju krakowskim, niedługo przed wstydliwą (jedną nogą) przeprowadzką z Krakowa do Warszawy polecił sfotografować się – rozpowszechniając następnie zdjęcie po całej Europie – ponury geniusz z ul. św. Jana – Andrzej Mleczko.

(…)

Źródło tekstu