Zapustne Darcie Pierza

Zapustne Darcie Pierza

27 Lut, 2020

Już po raz kolejny Izba Regionalna w Zielonkach oraz Sołectwo Zielonki miały przyjemność zorganizować „Zapustne Darcie Pierza”. Tym razem to karnawałowe spotkanie odbyło się w Gminnym Młodzieżowym Klubie Sportowym w Zielonkach Jego celem było przypomnienie i przybliżenie dawnych zwyczajów oraz obrzędów wsi podkrakowskiej – Zapustów, Tłustego Czwartku, a także Ostatków, czyli końca karnawału.

Na wydarzenie w dniu 20 lutego 2020 r. przybyło ponad 50 osób, co przekroczyło najśmielsze oczekiwania organizatorów. Wśród uczestników znalazły się przede wszystkim doświadczone gospodynie z Zielonek, dzięki którym mogliśmy na żywo poznać dawny zwyczaj darcia pierza, ale i przypatrujący się ich pracy mężczyźni.
Na spotkaniu nie zabrakło również tradycyjnych śpiewów pieśni ludowych oraz wspólnych tańców w rytm muzyki . W tym roku wyjątkowymi gośćmi byli Katarzyna Chodoń, przygrywająca na skrzypcach Maria Stępień i Arkadiusz Szałata grający na kontrabasie. Wszyscy razem tworzą zespół Raraszek, który swoją obecnością uświetnił tegoroczną zabawę.

Próbując zrekonstruować najwierniej dawny zwyczaj darcia pierza w miejscowości Zielonki, przeprowadzono wywiady wśród najstarszych mieszkanek Zielonek, które – jak wspominały – jeszcze w latach 60. I 70. XX w. w niektórych gospodarstwach hodowały gęsi, a kobiety w okresie zimowym aż do samego przednówka gromadziły się w domach na tzw. „Darciu Pierza”. Pani Krystyna Pacewicz, mieszkanka Zielonek, wspominała, jak w rodzinnym domu jej mama Agata Krzywdzińska praktykowała darcie pierza. Schodziły się okoliczne sąsiadki, krewne, które dawniej nazywano „kumami”. Jak opowiada, darło się pierze w kuchni, aby drobiny pierza nie zaśmiecały pozostałych izb domu. Dodała też, że w domu był praktykowany starodawny zwyczaj czytania w stylu lektorskim Żywotów Świętych. Mówi: „Sama nigdy nie czytałam, bo byłam zbyt mała. Robiła to zawsze moja starsza siostra Janina. Budowało to nastrój. Moja siostra czytała na głos żywoty poszczególnych świętych z martyrologium rzymskiego, a kobiety z zainteresowaniem, w ciszy słuchały ciekawych, barwnych historii biblijnych, średniowiecznych i późniejszych życiorysów czasem dawno zapomnianych świętych.” Pani Krystyna Pacewicz przyniosła oryginalny egzemplarz Żywotów Świętych wydanych w 1927 roku, dziś już mocno zniszczony i zdekompletowany, ten sam, którego przed laty jej babcia, mama i siostra używały w domu rodzinnym. Zachowując urok tego zwyczaju, Jan Bulak, lokalny historyk, odczytał fragment poświęcony żywotowi św. Walentego, którego liturgiczne wspomnienie Kościół obchodzi 14 lutego.

Spotkanie rozpoczęło się tzw. „wyskubkiem”, czyli oddzieraniem z gęsich piór chorągiewek od twardych stosin oraz oddzielaniem puchu. Tradycyjnie zajęcie to było wykonywane ręcznie w zimie. Jak to kiedyś bywało, kilkudniowe darcie pierza kończyło się poczęstunkiem i hulankami w podkrakowskich karczmach, co było formą zapłaty za pracę. I ten zwyczaj był u nas kultywowany.

Dzięki uprzejmości przybyłych gospodyń mogliśmy delektować się smakiem domowych przetworów, a także chrustu, pączków z racji Tłustego Czwartku.
Serdecznie dziękujemy paniom Zofii Chacuś, Annie Fliśnik i Leokadii Piątek z Zielonek za dostarczenie pierza, którego darcie było pretekstem do spotkania oraz wspólnej zabawy.
Wszystkim obecnym gorąco dziękujemy za wspaniałą zabawę i kultywowanie kultury ludowej w Zielonkach, mamy nadzieję, że jeszcze nieraz spotkamy się na tradycyjnym wyskubku przy tłustoczwartkowym stole.